Etykieta...

ETYKIETA…

Ostatnio w ramach swojego rozwoju zawodowego i osobistego jestem pod wpływem lektury  Luisa Alarcona Ariasa i Igora Rotberga, pt. Po jasnej stronie mocy. O terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR). Powyższa pozycja porządkuje wiedzę, wzmacnia kompetencje przydatne w pracy z moimi Klientami. I właśnie na bazie tej książki pisanej w formie dialogu dotarłem do osobistych przemyśleń dotyczących etykietowania.

Z etykietami mamy wiele do czynienia. Idziemy do sklepu, a tam każdy produkt ma swoją etykietę, na której znajdziemy informacje ważne dla konsumenta. Idziemy do lekarza i tam też jesteśmy etykietowani czyli diagnozowani czyli „wkładani” w kategorię jednostki chorobowej. Uczymy się, pracujemy, żyjemy wśród ludzi i tu też inni „przyklejają” nam etykietę, diagnozują nas – mówią „jesteś taki bo robisz tak i tak…”. Co nam po tych etykietach? Wiecie ja mam takie doświadczenie, że etykieta, etykietowanie czyli diagnozowanie nie tyle coś ułatwia, coś porządkuje ale bardziej ogranicza, niestety częściej destabilizuje niż wzmacnia i pobudza do działania.

Bywa tak, że moi Klienci mówią o sobie w kategoriach diagnozy czyli etykiety. Odkrywamy wówczas, że ta etykieta ich deprecjonuje, zniechęca, zamyka w możliwościach rozwojowych, i koniec końców odbiera nadzieję. Zdarza się tak, że Klient mówi o sobie, np. jestem DDA, jestem alkoholikiem, mam depresję. I z jednej strony nic w tym złego, że Klient wie co mu dolega, że diagnozując siebie potrafi porządkować swoją rzeczywistość. Trudność pojawia się  kiedy Klient mówiąc o sobie w kategorii diagnozy, etykiety mówi – i nic nie ta się z tym zrobić, taki jestem i już, dla mnie nie ma nadziei, nie wiem co robię u Pana w gabinecie bo i tak to nic nie da. Wówczas etykieta odpycha, zniechęca, degraduje, poniża, nie mobilizuje do działania, rujnuje poczucie wartości i sprawczości u Klienta.

Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach to nurt terapeutyczny, który nie pracuje z diagnozą, nie koncentruje się na etykiecie Klienta. Terapeuta skoncentrowany na rozwiązaniach pracuje z Klientem, na którego nie patrzy z perspektywy jego  deficytów. Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach to podejście w którym Klient przy współudziale terapeuty buduje rozwiązania przydatne w jego życiu. Kwestią bardzo istotną jest doprecyzowanie, uszczegółowienie celu do którego zmierza Klient. Ten cel ma być raczej mały, niż olbrzymi i ma być jak najbardziej mierzalny i mieszczący się w kompetencjach czyli możliwościach Klienta. To właśnie osoba uczestnicząca w terapii traktowana jako ekspert od swojego życia, przyglądając się własnym potrzebom dookreśla cele i buduje rozwiązania w kategorii skonstruowania pozytywnej rzeczywistości, osiągnięcia własnego dobrostanu. W Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach skupiamy się nie tyle na usunięciu deficytów z którymi zgłasza się Klient, a raczej na zbudowaniu przez Klienta takich rozwiązań, w postaci osiągnięcia mierzalnego celu, które zbudują nową, lepszą jakość życia. Terapeuta w Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach nie szufladkuje Klienta patrząc na niego z perspektywy etykiety jaką jest diagnoza, a widzi swojego Klienta z perspektywy nadziei na zbudowanie przez niego wizji preferowanej przyszłości czyli użytecznych rozwiązań trudności z którymi się zgłasza. Cel terapii dookreśla Klient a nie etykieta z którą przyszedł.

Czy w Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach ignoruje się etykiety – diagnozy? Nie. Są one na tyle użyteczne na ile chce tego Klient. Jednak nie stanowią one centrum pracy terapeutycznej. Tym centrum jest Klient, są jego potrzeby, jego nadzieje, cele i rozwiązania. Etykieta to tylko ewentualnie dodatek, a nie podstawa.

Bo czy można zamknąć człowieka w jakiejś etykiecie – diagnozie…? Człowiek to Podmiot, Podstawa a nie dodatek do … etykiety.

                                                                                              Pozdrawiam,

Podziel się tym postem

Scroll to Top